Kategoria: Teatr Montownia

Teatr Montownia. Spektakle teatralne i przedstawienia, recenzje, skróty.

Teatr Montownia

  • Ceremonie zimowe

    Ceremonie zimowe

    Ceremonie zimowe
    Hanoch Levin

    Produkcja Teatr Montownia
    Przekład: Agnieszka Olek
    Obsada: Izabela Dąbrowska, Adam Krawczuk, Justyna Kowalska, Anna Moskal, Rafał Rutkowski, Henryk Simon, Maciej Wierzbicki
    Reżyseria: Adam Sajnuk
    Scenografia i kostiumy: Katarzyna Adamczyk
    Muzyka: Michał Lamża

    W swojej kolejnej produkcji Teatr Montownia zaprosił do współpracy cenionego reżysera Adama Sajnuka. Swej nieukrywanej fascynacji twórczością pisarzy o żydowskim pochodzeniu daje wyraz także tym razem, biorąc na warsztat sztukę dobrze znanego w Polsce izraelskiego dramatopisarza – Hanocha Levina. Zarówno „swojskość”, jak i uniwersalizm widoczny w jego dziełach sprawia, że teksty te na polskiej scenie bronią się same.

    Spektakl powstaje w koprodukcji z Teatrem Warsawy. Oprócz aktorów Teatru Montownia – Adama Krawczuka, Rafała Rutkowskiego i Macieja Wierzbickiego, na scenie zobaczymy Izę Dąbrowską i Annę Moskal, a ponadto studenta III roku warszawskiej Akademii Teatralnej Henryka Simona i tegoroczną absolwentkę tejże uczelni – Justynę Kowalską.

    Opowieść o współczesnej rodzinie

    Adam Sajnuk o spektaklu: Ceremonie zimowe to tragikomiczna opowieść o współczesnej rodzinie, klasy średniej, której codzienną monotonią wstrząsa wiadomość o śmierci blisko spokrewnionej ciotki Alte Bobiczkowej. Na domiar złego informacja ta ”przychodzi” pod drzwi ich domu (w osobie syna zmarłej, Laczka Bobiczka) w przeddzień ślubu i wesela ich jedynej córki Welwecji. Członkowie rodziny chcąc ratować ceremonię zaślubin i kosztowne wesele, postanawiają udawać, że nie ma ich w domu i tym samym nie przyjmować do wiadomości tragicznej nowiny o śmierci krewnej. Jej syn Laczek nie poddaje się jednak i rozpoczyna istną okupację pod wejściowymi drzwiami ich domu. Ta swoista wojna postu z karnawałem osiągając szczyty absurdu doprowadza bohaterów nad skraj przepaści ich mentalnych Himalajów. Hanoch Levin w swoim niepowtarzalnym stylu „punktuje” bohaterów wydobywając na światło dzienne szereg ich kompleksów uprzedzeń i lęków. Bezlitośnie obnaża ich drobnomieszczańską naturę, małostkowość, skrajną nietolerancję oraz pełną egoizmu i nacechowaną całkowitym brakiem empatii egzystencję.

    Fotografie: Kasia Chmura Cegiełkowska

    teatr-montownia-ceremonie-zimowe_spektakl
    teatr-montownia-ceremonie-zimowe_spektakl
  • Calineczka dla dorosłych

    Calineczka dla dorosłych

    Calineczka dla dorosłych wg Calineczki Hansa Christiana Andersena

    Adaptacja i reżyseria: Teatr Montownia i Teatr Papahema
    Scenografia i kostiumy: Paulina Czernek
    Muzyka: Wiktor Stokowski
    Obsada: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki, Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski, Mateusz Trzmiel
    Produkcja: Teatr Montownia
    Projekt jest współfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa

    Premiera: 3 grudnia 2015, Mała Scena, Teatr Powszechny w Warszawie

     

    Calineczka to jedna z najbardziej znanych baśni Andersena. Przez 180 lat od momentu jej powstania ukazała się niezliczona ilość adaptacji tego utworu: spektakli teatralnych, musicali i filmów. Mimo iż interpretatorzy twórczości Andersena często wskazywali na silny związek tematyki jego bajek z poszukiwaniem tożsamości seksualnej, wszystkie one, zgodnie z oficjalnym zamysłem autora, były skierowane do widza dziecięcego. A przecież już pierwsze słowa baśni o Calineczce silnie uruchamiają wyobraźnię współczesnego dorosłego odbiorcy: „Była sobie pewnego razu kobieta, która bardzo, bardzo pragnęła mieć malutkie dziecko, ale nie wiedziała, skąd je wziąć.” Medycyna skutecznie służy dziś pomocą w podobnych sytuacjach. I to bynajmniej nie za pośrednictwem zasadzonego w doniczce ziarenka jęczmienia… Podobnie przygody małej, bezbronnej dziewczynki, opis jej kolejnych spotkań z Ropuchem, Motylem, Chrabąszczem, Myszą, Szczurem i Jaskółką – ich opis i to, co on pomija stanowią inspirujący punkt wyjścia do opowiedzenia alternatywnej wersji historii Calineczki, czyli spektaklu o tym, co baśń Andersena skrzętnie w sobie ukrywa.

    Ośmioro aktorów, korzystając z różnych konwencji teatralnych, w zabawny, bezpretensjonalny sposób ujawnia to, co mimo, że oczywiste, przez wiele pokoleń było, jest i zapewne będzie upraszczane i infantylizowane. Środkami pozwalającymi na opowiedzenie Calineczki dla dorosłych są świeże spojrzenie na baśń Andersena, humor i lalki pozwalające w nieobsceniczny sposób ukazać dwuznaczność przygód małej bohaterki. Spektakl jest owocem spotkania dwóch teatrów niezależnych, dwóch pokoleń i dwóch teatralnych języków – dramatycznego i lalkarskiego.

    Teatr Montownia:

    to jedna z pierwszych niezależnych grup teatralnych w Polsce. Założyli ją w 1996 r. absolwenci ówczesnej warszawskiej PWST: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki. Krytycy zgodnie twierdzą, że Montownia jest jedną z ważniejszych grup, jakie pojawiły się na polskim rynku teatralnym. Montownia konsekwentnie definiuje własny model teatru – niezależnego, wolnego od biurokracji, otwartego na nietuzinkowe pomysły i gotowego wspierać innych twórców.

    Teatr PAPAHEMA:

    został założony przez tegorocznych absolwentów kierunku aktorskiego na Wydziale Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Białymstoku. W skład zespołu wchodzą: Paulina Moś, Helena Radzikowska (jest również studentką V roku reżyserii na tym samym Wydziale), Paweł Rutkowski i Mateusz Trzmiel. Do tej pory zrealizowali trzy spektakle: Molière. Z urojenia na podstawie Zmowy świętoszków Michaiła Bułhakowa, Moral insanity. Tragedia ludzi głupich na podstawie Ich czworo Gabrieli Zapolskiej oraz Macbett według dramatu Eugène Ionesco. Marzą o możliwości realizacji swoich pomysłów łączących środki teatru formy z teatrem aktorskim, dobrą literaturę ze współczesną wrażliwością i poczucie humoru z refleksją na temat kondycji człowieka.

    Plakat

    Calineczka dla doroslych
    Calineczka dla doroslych

    Fotograf: Kasia Chmura Cegiełkowska

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH
    CALINECZKA DLA DOROSŁYCH

    Calineczka dla dorosłych fotografia
    Calineczka dla dorosłych fotografia

    Calineczka dla dorosłych fotografia
    Calineczka dla dorosłych fotografia

    Calineczka dla dorosłych fotografia
    Calineczka dla dorosłych fotografia

    Calineczka dla dorosłych fotografia
    Calineczka dla dorosłych fotografia

  • Quo vadis

    Quo vadis

    Quo vadis wg Henryka Sienkiewicza
    Adaptacja i reżyseria: Rafał Rutkowski
    Opieka reżyserska: Bartosz Szydłowski
    Scenografia: Małgorzata Szydłowska
    Muzyka: Wiktor Stokowski
    Teksty piosenek: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski
    Obsada: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki
    Produkcja: Teatr Łaźnia Nowa

    Już niebawem kolejna zapierająca dech w piersiach inscenizacja klasyki w wykonaniu Teatru Montownia! Po „Trzech muszkieterach” warszawscy aktorzy odważnie sięgają po „Quo vadis”, tym razem serwując publiczności dowcipno-ironiczną interpretację Sienkiewiczowskiego dzieła. Na scenie nie zabraknie wielu kultowych postaci znanych z lektury i kina, w które wcielą się wyłącznie czterej Montowniacy. Szybkie tempo akcji, okraszone ciętym dowcipem, zawrotną prędkość aktorskich metamorfoz podkręcą jeszcze piosenki i muzyka grana na żywo, również w wykonaniu wszechstronnych aktorów.

    W Quo vadis Teatr Montownia przewrotnie zwraca się ku korzeniom komediowej sztuki dramatycznej – starogreckiej komedii attyckiej, czerpią również z tradycji teatru elżbietańskiego. Scenografia spektaklu jest skromna, lecz nabrzmiała znaczeniem, użycie efektów i nowoczesnych gadżetów cechuje zbawienny umiar. Wszystkie role, również kobiece, grają mężczyźni: brawurowo, koncertowo.

    Fotografia teatralna Bartosz Siedlik

    fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis fotografia teatralna _ quo vadis

    Wywiad z twórcami przedstawienia

    „Łaźnia na gorąco”: Najpierw „Trzej Muszkieterowie”, teraz „Quo vadis”. Dokąd zmierzacie?

    Rafał Rutkowski: Po drugim przedstawieniu chcemy zakończyć naszą trylogię. Jest kilka propozycji: z racji tego, że jest nas czterech, myślimy o „Czterech pancernych”. Myśleliśmy też o „Gwiezdnych wojnach”, ale mamy kłopot z obsadzeniem Jabby de Hutt.

    Marcin Perchuć: Myśleliśmy także o „Dziadach” Adama Mickiewicza. Z tym, że byłyby to „Dziady” w okrojonej wersji – będzie tylko Dziad. No i być może jakaś młoda dziewczyna.

    Pamiętacie pierwszą lekturę „Quo vadis”? Dostrzegliście w niej już wtedy dywersyjny potencjał?

    M.P. Ja nie przeczytałem „Quo vadis”, tak jak nie przeczytałem „Trylogii” w całości, więc niczego nie dostrzegłem. Uważamy natomiast, że jest to bardzo fajna westernowa opowieść o miłości i przygodach.

    R.R. Pierwszy raz przeczytałem „Quo vadis” w podstawówce, miałem gorączkę, czterdzieści stopni, i stwierdziłem, że przeczytam książkę. Przeczytałem, wzruszyłem się. Przygody Marka Winicjusza, Ligii chrześcijan i złego Nerona przypadły mi do gustu. Kiedy przeczytałem ją ponownie, będąc już dojrzałym mężczyzną, zaśmiewałem się co drugą stronę! Jest to fantastyczna książka, nadająca się na pastisz lub przedstawienie w formie muzycznej komedii, i w tym kierunku zmierzamy. Dziękujemy ci Henryku Sienkiewiczu.

    Jeden z Was będzie w spektaklu grał także Ligię. Lubicie przywdziewać kobiece ciuszki?

    M.P. Nie lubimy, uważamy to za obciążenie, natomiast postanowiliśmy nie dopuścić żadnej kobiety do tak fantastycznego projektu i żadnego parytetu nie będzie!

    R.R. Budżet nie jest też zbyt wygórowany, więc nie możemy kupić gorsetów ani podwiązek. Ale zważywszy na to, że w starożytnym Rzymie nie noszono tego typu ubioru, będziemy musieli pewnie Ligię przywdziać w parciany wór, ubrać ją skromnie i ubogo. Narzekamy na to, ale wolimy być w zgodzie z epoką niż poszaleć i dać radość ludziom, którzy lubią mężczyzn przebranych za kobiety.

    Nasi informatorzy donoszą, ze intensywnie przygotowujecie się do spektaklu: widziano was w zoo na szkoleniu z lwami, na próbach zespołu Gladiators, w karczmie Rzym. Zdradzicie szczegóły z tych przygotowań?

    R.R. Rzeczywiście w nocy poszliśmy posłuchać, jak ryczą lwy, ze względu na to, że w czasie rzezi chrześcijan lwy ryczały bardzo. Jeden lew był dość leniwy, więc rzucaliśmy w niego kasztanami. Ucierpiał Adam, który gra Marka Winicjusza, ale blizny na jego twarzy tylko pogłębiły jego postać. Jeśli chodzi o koncert Gladiators oraz karczmę Rzym, niestety, nie wpuszczono nas do tej karczmy, powiedziano, że jesteśmy nietrzeźwi. Kompletna bzdura! Wcześniej mieliśmy próby właśnie i tam rzeczywiście piliśmy – ale odrobinę! – piwa. Chcieliśmy poczuć się jak prawdziwy zespół rockowy.

    M.P. Najwięcej nam dały jednak koncerty, które wykonaliśmy jako Indianie peruwiańscy na dworcu metra w Warszawie.

    Teatr Montownia składa się z czterech aktorów, zaś w „Quo vadis” znajduje się niezliczona ilość ról. Jak rozwiązaliście te niedobory kadrowe?
    R.R. Staraliśmy się obsadzać po równo, było sporo kłótni: większość chciała grać postaci inteligentne, mądre i te, które mają najwięcej tekstu. W związku z tym, jako adaptator tekstu, skreślałem go tak, żeby wszyscy mieli mniej więcej po równo. Raczej aktorzy są zadowoleni. Adam, który gra tylko jedną postać – Marka Winicjusza, z jednej strony ma łatwiej, ale z drugiej trudniej, patrzy na moje próby wcielenia się w Ligię i widzę u niego zazdrość.

    R.R. Marcin jest zmęczony, bo musi sobie poradzić z trzema postaciami. Znosi to dzielnie.

    M.P. …i z czterema piosenkami, a jako aktor kompletnie nieśpiewający – mam nadzieję, że zaskoczę i siebie, i widzów.

    R.R. Największe kłopoty mamy jednak ze zmianą obuwia w trakcie, ale myślę, że do premiery uda nam się to opanować.

    Czy książka wydana 118 lat temu nadal jest w stanie być atrakcyjna dla dzisiejszego odbiorcy?
    M.P. Nie mieliśmy w książki wydanej 118 lat temu w ręku, więc nie wiemy za bardzo, jak została wydana. Natomiast wiek tu nie gra roli – mieliśmy młodsze wydania i one są absolutnie atrakcyjne: z wieloma obrazkami, zakładkami, bardzo ciekawymi ilustracjami, więc to zapładnia.

    R.R. Wydanie, z którego korzystaliśmy, miało mnóstwo odnośników i wyjaśnień, dzięki temu mogłem zrozumieć dużo ciekawostek, których prawdopodobnie nie zrozumiałbym 118 lat temu. Dzięki tej współczesnej technice i wiedzy „Quo vadis” nabrało kolorów, np. dowiedziałem się, co znaczy słowo „peplum” – ale tego nie zdradzę, trzeba przyjść na przedstawienie.

    R.R. – Rafał Rutkowski
    M.P. – Marcin Perchuć

  • Molière. Z urojenia

    Molière. Z urojenia

    PAPAHEMA

    „Molière. Z urojenia”
    na podstawie sztuki Michaiła Bułhakowa „Molière, czyli zmowa świętoszków”

    Reżyseria: zespół
    Adaptacja: Helena Radzikowska
    Scenografia i kostiumy: Agata Krutul
    Lalki, maski: zespół
    Wykonanie kostiumów: Elżbieta Wysocka
    Kreacja przestrzeni muzycznej: Michał Dąbrowski
    Obsada: Helena Radzikowska, Paulina Moś, Paweł Rutkowski, Mateusz Trzmiel

    Projekt teatralny dla młodych twórców
    MONTOWNIA BIS

    „Molière jest nieśmiertelny” – tak miał powiedzieć król Ludwik XIV na wieść o śmierci Jana Baptysty Poquelin. Spektaklem na podstawie sztuki Michaiła Bułhakowa „Molière, czyli zmowa świętoszków” staramy się odpowiedzieć sobie i widzom na pytanie: co oznacza nieśmiertelność artysty? Nieśmiertelne są z pewnością jego dzieła. Ale nie tylko. Życie prywatne Moliera owiane jest legendą. Do tej pory, po 340 latach od śmierci autora „Świętoszka” krążą wśród ludzi teatru i znawców literatury pikantne plotki na temat jego życia prywatnego.
    Tu pojawia się kolejne pytanie: czy w przypadku takiego artysty, jakim był Molier możemy w ogóle mówić o życiu prywatnym? Skoro partnerki życiowe i kochanki Moliera były jego koleżankami z zespołu, a wrogowie – przeciwnikami jego twórczości bądź rywalami w walce o względy jedynego protektora, jakim był wówczas król Ludwik XIV, można powiedzieć o zatarciu granic między życiem a sceną. Co jest prawdą, a co urojeniem? Rogacz… z urojenia? Chory… z urojenia? Nasze o Molierze urojenia? Wyobraziliśmy sobie zawężający się krąg bohaterów dramatu, jakim było życie Moliera. Postaci złowieszczo wirują wokół mistrza, dworski menuet zamienia się w taniec śmierci. Przypieczętowaniem uprawianej przez Moliera teatralizacji życia jest śmierć na scenie podczas spektaklu „Chory z urojenia” – sztuki, którą autor próbował za wszelką cenę oszukać zbliżającą się śmierć.

    Analizując życie Moliera staramy się rozpoznać i oswoić mechanizmy środowiska ludzi teatru. Interesują nas ich wzajemne relacje i układy z władzą, która umożliwia im działalność. Zadajemy sobie pytanie o niezależność twórców teatru, o granice kompromisów. To dla nas ostatnia szansa, by mówić o swoich obserwacjach z dystansu, z pozycji osób, których życie nie jest jeszcze przez teatr zdeterminowane. Spektakl łączący środki teatru lalek i teatru aktorskiego jest próbą spotkania naszej wrażliwości z klasyczną konwencją teatralną i jednym z największych mitów europejskiej kultury.

    Papahema to grupa studentów IV roku kierunku aktorskiego na Wydziale Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. W skład zespołu wchodzą: Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski i Mateusz Trzmiel. Łączy nas wspólne poczucie humoru i gust. Marzymy o robieniu teatru dowcipnego, a zarazem mądrego i wysmakowanego estetycznie. Interesuje nas łączenie środków teatru formy z teatrem aktorskim oraz zderzanie tego zestawienia z klasyczną literaturą i współczesną wrażliwością. Już na III roku studiów mieliśmy możliwość podjęcia próby samodzielnej pracy w ramach przedmiotu polegającego na realizacji indywidualnych projektów z użyciem formy. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że pierwsze  próby stworzenia przedstawień podejmiemy w tym właśnie składzie. Zrealizowaliśmy dwa spektakle: „Dÿlematt” na podstawie „Fizyków” Friedricha Dürrenmatta i „Statek clownów, czyli Newspaper Show” przy pracy nad którym inspirowaliśmy się figurą klauna, pantomimą oraz teatrem ulicznym. Swoje przedstawienia mieliśmy przyjemność zaprezentować na międzynarodowych i ogólnopolskich festiwalach: XXVI Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu, X Międzynarodowych Spotkaniach Szkół Teatralnych TEATR LALEK JUTRA we Wrocławiu oraz na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Lalek „Spotkania” w Toruniu.

    Plakat

    montownia bis

    Projekt teatralny

    Projekt teatralny dla młodych twórców
    MONTOWNIA BIS

    Teatr Montownia, warszawska grupa z kilkunastoletnim doświadczeniem scenicznym, zaproponowała w minionym roku studentom i świeżym absolwentom szkół artystycznych wspólną realizację projektu, który nawiązując do okoliczności powstania Montowni, wspierałby własne pomysły i niezależną inicjatywę młodych aktorów. W marcu i kwietniu tego roku, wspólnie z Teatrem Powszechnym zaprezentujemy na Małej Scenie efekty półrocznej pracy trzech wyróżnionych grup.

    Osiemnaście lat temu ówcześni studenci PWST w Warszawie: Adam Krawczuk, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki, przygotowali według własnego pomysłu spektakl „Zabawa” Sławomira Mrożka. Spektakl był następnie grany na małej scenie Teatru Powszechnego, gdzie w 1996 roku – już pod szyldem Teatru Montownia i z udziałem Marcina Perchucia – wystawili Molierowskie „Szelmostwa Skapena”, zapoczątkowując powstanie odnoszącego sukcesy artystyczne teatru.

    Nawiązując do tej historii Montownia od pół roku realizuje podobny projekt z obecnymi studentami i absolwentami Akademii Teatralnej w Warszawie i Białymstoku oraz krakowskiej PWST i łódzkiej PWSFTviT. Tak jak przed laty, początkującym aktorom udostępni swoją profesjonalną scenę Teatr Powszechny. Zostaną na niej zaprezentowane trzy różne spektakle, od początku do końca zrealizowane przez młodych artystów własnymi siłami; artystów, których wyróżnia entuzjazm, niezależność i świeżość pomysłów. Będą to: przedstawienie aktorsko-lalkowe „Moliere. Z urojenia” na podstawie sztuki Michaiła Bułhakowa „Molière, czyli zmowa świętoszków” oraz klasyka polska i światowa: „Na pełnym morzu” Sławomira Mrożka oraz „Immoralista” Andre Gide’a.

  • Trzej muszkieterowie

    Trzej muszkieterowie

    Na podstawie powieści Aleksandra Dumasa

    Reżyseria: Giovanny Castellanos

    Scenografia i kostiumy: Dominika Skaza

    Muzyka: Marcin Rumiński

    Obsada: Teatr Montownia w składzie: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki oraz gościnnie Monika Fronczek

    TRZEJ MUSZKIETEROWIE

    „Trzej muszkieterowie” to klasyk. Opowieść o przyjaźni czterech mistrzów szpady łączy w sobie wszystko, co kochają widzowie: szalone przygody, pojedynki, namiętności, nieoczekiwane zwroty akcji i zabarwione erotyzmem sceny zalotów i zdrad.

    Zespół Montowni proponuje widzowi nowe odczytanie bestselleru Aleksandra Dumasa. Skomplikowana, ale naszkicowana niezwykle precyzyjnie i odgrywana w szaleńczym tempie intryga oraz koloryt XVII-wiecznej Francji, nieustannie zmieniający role aktorzy i tylko jeden element scenografii – wielofunkcyjna szafa. Wszystko to jest pretekstem do zabawy w teatr, gry ze stereotypami i popkulturowymi wyobrażeniami na temat doskonale wszystkim znanej powieści. Montownia przefiltrowuje je przez swój charakterystyczny styl, wrażliwość i poczucie humoru.

    „Trzej muszkieterowie“ to także wyborny popis aktorskiego rzemiosła, oparty na grze gestów, wyobraźni i eksponowaniu przerysowanej fizyczności kolejnych bohaterów. Choć piątka aktorów odtwarza aż kilkanaście postaci, nie może tu być mowy o pomyłce. Nie sposób pominąć też brawurowych ról psa de Gaulle’a i kota Richelieu… to po prostu trzeba zobaczyć!

    Czas trwania spektaklu: 70 minut

    Premiera krakowska: 5 października 2013, Teatr Łaźnia Nowa, Kraków

    Premiera warszawska: 30 listopada

    Pokaz przedpremierowy: 30 listopada

    „Pomoc przy realizacji projektu: Teatr Łaźnia Nowa z Krakowa”

    Media o spektaklu:

    „Na scenie tylko szafa, do której aktorzy grali, pod którą występowali, w której się chowali. I nic więcej potrzebne nie było. Bo opakować Rutkowskiego w dodatkowe rekwizyty, to zrobić Rutkowskiemu krzywdę – to taki typ aktora, który gra nawet powietrzem wokół siebie. Znakomity był więc kardynał Richelieu w wykonaniu Rutkowskiego – jakiś taki nerwowy, postrzępiony, „przegięty” (…). Lord Buckingham Marcina Perchucia? Można powiedzieć, że zbudowany ze stereotypów (i taki miał być), a zagrać chociażby jeden stereotyp – wielka sztuka. Milady według Moniki Fronczek? Prawdziwa suka, a nie jak u Dumasa, suka, ale jednak dama. Tekst miejscami błyskotliwy, niepoprawność polityczna umiejętnie dawkowana, kontakt z publicznością terapeutyczny (wydaje się, że dla obu stron).”

    Renata Radłowska / Gazeta Wyborcza

    „Ważne, iż wszystkie te (…) grepsy mają swą dynamikę i stanowią określoną, a nie izolowaną część spektaklu. A publiczność bawi się setnie, sekundując poczynaniom samowystarczalnej obsady. Dysponującej tylko kilkoma gadżetami i rozkładaną szafą.

    (…) Rutkowski może spokojnie zagrać pożar Rzymu.”

    Łukasz Badula / kulturaonline.pl

    „Cały zespół gra tu na sto procent, dając z siebie wszystko. Każda z postaci jest interesująca, charakterystyczna, wyraźna i przyciąga uwagę. „Trzej muszkieterowie” Teatru Montownia to jednak przede wszystkim bardzo inteligentna realizacja. Po pierwsze z uwagi na sprawną i spójną adaptację. Po drugie przez minimalistyczne podejście do scenografii i rekwizytów, które sprawiło, że to świetni aktorzy są najważniejsi w tym spektaklu, a po scenie nie wala się mnóstwo niepotrzebnych rzeczy odciągających uwagę. Po trzecie, dzięki muzyce przywodzącej na myśl komedie historyczne, nadającej niepowtarzalnego klimatu temu, co oglądamy na scenie; a to pobudza i kształtuje wyobraźnię. Po czwarte, przez umiejętne zastosowanie chwytu teatru w teatrze i niepretensjonalne zwroty aktorów do publiczności na początku i na końcu spektaklu.”

    Aleksandra Sowa / teatrdlawas.pl

    Teatr Montownia

    to jedna z pierwszych niezależnych grup teatralnych w Polsce. Założyli ją w 1996 r. trzej absolwenci ówczesnej warszawskiej PWST: Adam Krawczuk, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki. Później dołączył do nich Marcin Perchuć, również absolwent PWST. Krytycy zgodnie twierdzą, że Montownia jest jedną z ważniejszych grup, jakie pojawiły się na polskim rynku teatralnym. Montownia konsekwentnie definiuje własny model teatru – niezależnego, wolnego od biurokracji, otwartego na nietuzinkowe pomysły i gotowego wspierać innych twórców. Montownia jest teatrem, który nie posiada własnej sceny, obecnie gra gościnnie m.in. w Och-teatrze i Teatrze Polonia.

    Fotografia teatralna: Bartosz SIedlik

    fotografia teatralna
    TRZEJ MUSZKIETEROWIE MONTOWNIA TRZEJ MUSZKIETEROWIE MONTOWNIA TRZEJ MUSZKIETEROWIE MONTOWNIA TRZEJ MUSZKIETEROWIE MONTOWNIA TRZEJ MUSZKIETEROWIE MONTOWNIA

    fotografia teatralna

    fotografia teatralna

    fotografia teatralna

    fotografia teatralna

    fotografia teatralna

    fotografia teatralna

  • Wąsy

    Wąsy

    WĄSY
    (blogteatralny)

    Tekst i reżyseria: Maciej Kowalewski
    Aktorzy: Teatr Montownia (Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki)
    Premiera: 20 września 2012 r., Och-Teatr, ul. Grójecka 65
    Premiera: 20 września 2012 r.
    Och-Teatr, Duża Scena

    Sztuka „Wąsy” została napisana przez Macieja Kowalewskiego na zlecenie Teatru Montownia w hołdzie wszystkim wąsatym na ciele i umyśle. Jest to antykorporacyjna ekologiczna tragikomedia omyłek, katastrof mniejszych i tych apokaliptycznych. Dzieje się w równoległej rzeczywistości nad morzem, gdzie grillują cztery małżeństwa, spędzając tam kolejne wakacje. Sztukę „Wąsy” może zagrać od czterech sztuk aktorów, obojętnie jakiej płci, byle tylko wąsy mieli. W przypadku tej realizacji, której reżyserem będzie sam autor sztuki, wszystkie dwanaście postaci grają czterej aktorzy Teatru Montownia: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki.
    Sztuka „Wąsy” jest dwudziestą drugą sztuką w dorobku dramatopisarskim Macieja Kowalewskiego.

    Fotografia teatralna

    Wąsy - Wierzbicki MaciejWąsy - Rutkowski RafałWąsy - Marcin PerchućWąsy - Krawczuk Adam

    Plakat teatralny

    Plakat teatralny Wąsy

  • Szelmostwa Skapena

    Szelmostwa Skapena

    (blogteatralny)

    Molier, Teatr Montownia
    Muzyka: Cezary Kosiński
    Aktorzy: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki

    Molier „Szelmostwa Skapena”

    „Szelmostwa Skapena” Teatru Montownia to popis kunsztu gry aktorów. Liczne gagi bawią publiczność w finezyjny sposób, gwarantując niezapomnianą rozrywkę.

    „Szelmostwa Skapena”, których forma oparta jest na włoskiej komedii dell’arte, są znakomitym pretekstem do zabawy konwencją. Czterech aktorów gra kilkanaście postaci, zachowując przy tym rytm i czytelność fabuły. Usunęli z tekstu role kobiece, a tylko opowiadają o kobietach i oczywiście są w nich zakochani.
    „Szelmostwa” w założeniu są spektaklem autorskim opartym na technice i wyobraźni aktorów, umiejętności w operowaniu gestem i głosem.

    „Molierowskie ‘Szelmostwa Skapena’ to więcej niż popis aktorskiego rzemiosła. Aktorom udaje się nie tylko naśladować znane z XVI-wiecznych rycin figury komedii dell’arte, te wszystkie postaci pochylonych przez wiek starców, sprężystych amantów i ruchliwych arlekinów. Potrafią dotrzeć do istoty tego gatunku – lazzi, czyli gagów. W ich wymyślaniu są niezawodni.”

    Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza

    „Aktorzy Montowni są uniwersalni i potrafią w komiczny sposób eksponować fizyczne charakterystyczne cechy: chudość, giętkość, wydatny nos, czy szerokie usta (…) Wszyscy czterej grają czysto, inteligentnie, pomysłowo, bez oszczędzania sił.”

    Hanna Bałtyn, Twój Styl

    Fotografia

    Szelmostwa Skapena Teatr Montownia

  • Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teatrze, a boicie się zapytać

    Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teatrze, a boicie się zapytać

    „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teatrze, a boicie się zapytać”
    (blogteatralny)

    Tekst: Roman Radomski i Teatr Montownia
    Występują: TEATR MONTOWNIA w składzie: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki
    Scenografia: Paulina Czernek

    TEATR CHŁODNICA zaprasza na kolejne zderzenie z prawdziwym teatrem i jego problemami. Po pamiętnej dyskusji o Warszawie w spektaklu „Stolyca” (której owocem jest m.in. lifting Dworca Centralnego i rozpoczęcie budowy drugiej linii metra ), tym razem Montownia chce rozpocząć dyskusję o kondycji współczesnego teatru w Polsce.

    Zważywszy na liczne spory, różnice zdań, a niekiedy nawet oznaki otwartej wrogości wobec siebie, wyrażanej przez artystów scen warszawskich, Teatr pragnie naciąć napęczniały wrzód, aby oczyścić atmosferę i podłożyć podwaliny pod fundament nowego, powszechnego, współczesnego, dramatycznego, polskiego i narodowego, przy udziale inicjatywy prywatnej, Teatru.
    Wszystkich, którym los teatru nie jest obojętny, lub tych, którzy mają go kompletnie dosyć, zapraszamy na wieczór teatralny pt.: „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teatrze, a boicie się zapytać”… Wieczór poprowadzą aktorzy Montowni.

    Fotografie

    Adam-Krawczuk Teatr Montownia
    Teatr Montownia Wszystko, co chcielibyście...

  • Aaa zatrudnimy clowna

    Aaa zatrudnimy clowna

    Matei Visniec
    AAA ZATRUDNIMY CLOWNA
    przekład: Krzysztof Warlikowski
    reżyseria: Marcin Hycnar
    występują: TEATR MONTOWNIA (Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki)
    premiera: 28 października 2011 r., Och-teatr, ul. Grójecka 65

    „Dzisiejszy cyrk to gówno. To nędzna amatorszczyzna.
    Dziś już nikt nie wie, co to jest prawdziwe zawodowstwo.
    Żadnej fantazji. Żadnej siły perswazji. Ofermy, kabotyni, beztalencia!
    Mówię ci, Filippo, jeśli my zdechniemy, sztuka zdechnie z nami.”

    (fragment sztuki)

    Och-teatr po raz kolejny będzie gościł na swoich deskach aktorów Teatru Montownia. Krawczuk, Perchuć, Rutkowski i Wierzbicki biorą na warsztat sztukę Matei Visniec’a „Aaa zatrudnimy clowna”. Historia rumuńskiego autora o podstarzałych clownach w interpretacji Montowni staje się sztuką niezwykle bliską rzeczywistości.

    To opowieść o grupce artystów, których kiedyś łączyły ideały, pasja i przyjaźń. Spotkanie po latach jest okazją do zrewidowania młodzieńczych planów, wzajemnych relacji i mitów dotyczących przeszłości.

    Nieprzypadkowo przedstawienie powstaje przy okazji jubileuszu piętnastolecia istnienia grupy. Z każdą kolejną kwestią granica między sceniczną fikcją a prywatnością zaciera się coraz bardziej…
    Spektakl jest reżyserskim debiutem Marcina Hycnara, na co dzień aktora Teatru Narodowego i studenta Wydziału Reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej.

    foto teatr montownia

  • Kamienie w kieszeniach

    Kamienie w kieszeniach

    Kamienie w kieszeniach
    Autor: Marie Jones
    Występują: Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki
    Tłumaczenie: Anna Wołek i Krystyna Podleska
    Reżyseria: Krzysztof Stelmaszyk
    Muzyka: Jan Duszyński
    Kostiumy: Wanda Kowalska
    Światło: Tomasz Madejski

    Akcja sztuki rozgrywa się w małej irlandzkiej wiosce. Pewnego dnia przybywa tam ekipa z Hollywood, aby kręcić film z udziałem miejscowych statystów. To wydarzenie odegra niebagatelną rolę w życiu niejednego z nich. Tragedia uzależnionego od narkotyków nastolatka zderzona jest z niepoprawnym optymizmem statystów Charliego i Jake’a, którzy dostrzegają szansę na realizację swoich śmiałych marzeń.

    „Kamienie w kieszeniach” są więc nie tylko trafnym oddaniem realiów planu filmowego, ale również opowieścią o zderzeniu sławnych i bogatych z „plebsem”, oraz o tym, jak bycie twórczym pomaga przezwyciężać własne słabości, kompleksy i lęki.

    W zamyśle pisarki w komedii występuje tylko dwóch aktorów (Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki), którzy odgrywają kilkanaście postaci, m.in. amerykańską gwiazdę filmową czy zblazowanego reżysera. Aktorzy występują bez rekwizytów, na niemal zupełnie pustej scenie. Konwencja gry przypomina komedię dell’arte, przefiltrowaną jednak przez współczesność.

    Historia bohaterów „Kamieni w kieszeniach” do złudzenia przypomina historię samego Teatru Montownia. Dzięki pasji i wierze we własne siły, czterech absolwentów Akademii Teatralnej, którzy na przekór wszystkim założyli 13 lat temu własny teatr, istnieje do dzisiaj jako grupa, na trwałe zapisując się w historii polskiego teatru. Z kolei bohaterowie sztuki, Charlie i Jake, realizując swoje marzenia, ze statystów przeistaczają się w gwiazdy grające we własnym filmie.

    Dojrzałość połączona z dziecięcą fantazją – to cechy łączące aktorów Montowni i postaci w sztuce.

    Również historia kariery teatralnej Marie Jones przypomina nieco dzieje Montowni. Jej marzeniem było aktorstwo. Jednak sytuacja irlandzkich kobiet pragnących poświęcić się grze nie była łatwa. I tak w 1983 roku powstał Charabanc Theatre Company – niezależny zespół teatralny, założony przez grupę kobiet sfrustrowanych brakiem propozycji ról w irlandzkich teatrach, zdecydowanie faworyzujących młode angielskie aktorki. Marie Jones była współtwórczynią tej grupy, która w ciągu 10 lat stała się jednym z najbardziej znaczących, niezależnych zespołów teatralnych w Irlandii. Szybko okazało się, że w tym zespole Marie Jones najlepsza jest jako dramatopisarka. Obecnie jej dramaty wystawiane są z powodzeniem w wielu krajach.

    Fotografia: Piotr Gamdzyk

    (materiał nadesłany)