Król Kier znów na wylocie

fotografia teatralna paweł wilewski

18 , 19, 25 stycznia – godz. 19:00.
26 stycznia – godz. 18:00.
1, 2 lutego – godz. 19:00.

Król Kier znów na wylocie

na motywach powieści Hanny Krall
(blogteatralny)

Adaptacja sceniczna: Studium Teatralne
Zespół: Piotr Aleksandrowicz, Gianna Benvenuto, Piotr Borowski, Waldemar Chachólski, Martina Rampulla
Scenografia: Marta Białoborska
Kostiumy i projekt plakatu: Agata Nowicka
Muzyka oparta na kompozycjach Johna Zorna
Podziękowania: Krzysztof Olszowiec, Marek Sułek, Piotr Piszczatowski

Warto zobaczyć pracę Studium Teatralnego w siedzibie teatru przy ulicy Lubelskiej 30/32

O przedstawieniu:

Głównym wątkiem spektaklu jest historia młodej Żydówki, która w trakcie II wojny światowej po ucieczce z getta udaje Polkę i Niemkę, by w ten sposób odnaleźć swojego męża i wyciągnąć go z obozu koncentracyjnego.
Jej miłość staje się wstrząsającym „sposobem” na przetrwanie. Koleje życia bohaterki to historia jej „nie-obecności”, „nie-istnienia”, to los, w którym przestaje być ważne, kim ona sama jest. Liczy się tylko ten, komu pragnie pomóc i w tym celu gotowa jest zrobić wszystko. Wydaje się, że przestaje obowiązywać ją moralność, że nie ma tam miejsca na Boga, że w obliczu sytuacji przerastających ludzką wyobraźnię, konwencjonalne wartości stają się czymś abstrakcyjnym.
W spektaklu widz powinien odnieść wrażenie, że jest to historia opowiadana współcześnie, na jego oczach; że czas nie płynie tutaj linearnie, że dzisiaj jest tylko kolejnym ogniwem w bardzo długim i starym kontinuum. Nie chodzi nam o zrobienie dokumentalnej rekonstrukcji czy też o zbudowanie mitu ofiary, lecz o to, by ukazać ponadczasową moc ludzkiego oddania i miłości.

Fotografia teatralna: Paweł Wilewski

Po raz pierwszy w Studium Teatralnym nastąpiło też tak silne wychylenie ku jednostce. Poprzednie przedstawienia – Miasto, Północ, Człowiek i następne przedstawiały w istocie los wspólny. Nawet, gdy miały indywidualnych bohaterów – zmierzały ku uogólnieniu, mitom. Teraz nastąpiło zejście ku jednostce, nawet więcej, ku próbie racjonalizacji losów, bez otwierania ich w przestrzeń mitu, transcendencji. Być może właśnie dzięki temu spektakl uzyskał taką precyzję wyrazu.

Tadeusz Kornaś. Didaskalia, nr. 90. Kwiecień 2009. (fragment)

Fotografia teatralna: Paweł Wilewski

W naszej epoce, w której często nie docenia się tego, jak komfortowe są warunki naszego życia, w której mechanicznie i nagminnie narzeka się na teraźniejszość, gdzie coraz mocniejsze są objawy nietolerancji, ten spektakl przypomni o względności ludzkich ocen i przekonań. (oficjalna strona Studium Teatralnego)

Fotografia teatralna: Paweł Wilewski
Fotografia teatralna: Paweł Wilewski

Recenzje

The body tells everything about the horror of the war

Gazeta „Barometern” Kalmar, Szwecja, 14/paźdz./2011

Scena jest zimna i pusta, tylko stół i parę krzeseł z metalu – wszystko to w ostrym kontraście do pięknej, pełnej kolorów podłogi z wzorem pochodzącym ze starej, polskiej synagogi zniszczonej podczas II Wojny Światowej. Ten dywan staje się symbolem życia, jakie postacie w przedstawieniu mogłyby wieść. Mogłyby, gdyby nie było wojny. Ale teraz jest wojna. Ta prawdziwa historia o młodej Żydówce imieniem Izolda, która jest gotowa zrobić wszystko, by uwolnić swojego męża z obozu koncentracyjnego, opiera się na motywach powieści Hanny Krall.

Nie jest ona opowiadana w sposób ciągły, lecz poprzez szybkie cięcia pomiędzy różnymi czasami i wydarzeniami podczas wojny i po wojnie. Jesteś zaproszony, by śledzić desperacki wysiłek Izoldy w celu uwolnienia swojego męża oraz by spotkać ją w okresie powojennym, gdy jest bardzo chora. To innego rodzaju, bardzo intensywne cieleśnie, przedstawienie, z którym polski zespół teatralny wystąpił gościnnie. Nigdy nie widziałam, by aktorzy przedstawiali opowieść z tak ekspresyjnym językiem ciała. Oni nie wymawiają dużo słów, ich ciała mówią więcej.

Ekstremalnie wyćwiczeni oddają nieprawdopodobnie dramatyczny obraz wojny i kreują mnóstwo postaci, które Izolda spotyka – od strażników więziennych i gestapowców, którzy ją gwałcą począwszy, a na osobach, które pomagają jej uciec skończywszy. Nawet jeśli jest to straszna historia o okrucieństwach wojny, to jednak opowiada o sile miłości.

Gościnny występ jest wynikiem współpracy Byteatern i Teater WEAK z Vaxjo.

Tina Jeppson.

Polska Inwazja

Bogota, Kolumbia – vive.in, 27/06/2009

Widziałem dwa razy spektakl Studium Teatralnego „Król Kier znów na wylocie”, naprawdę było to poruszające doświadczenie.
Od początku, kiedy ubrany na czarno aktor rysuje kredą na podłodze pustej sceny gdzie stoją cztery krzesła i szary stół, do końca, gdy godzina i dwadzieścia minut później aktorka szepcze po polsku: „w porządku”, spektakl delikatnie rekonstruuje dramat Żydów podczas drugiej wojny światowej, koncentrując się na historii Izoldy R., która udaje aryjkę by wyciągnąć męża z obozu.
Ta historia jest jednak punktem wyjścia do głębszej refleksji nad absurdami natury ludzkiej, jej fascynacją unicestwianiem drugiego, lubowaniem się w torturach i poniżaniu.
„Była rodzina”, tymi słowami jeden ze czterech aktorów zaczyna opowiadać historię. Rodzina, rzecz jasna, rozpada się w obliczu nazistowskiego koszmaru. Historia nie jest opowiedziana w sposób realistyczny ani psychologiczny. Łącząc teatr epicki z alegorycznym reżyser Piotr Borowski, zbudował zwarte przedstawienie, w którym aktorzy w nieustannym wewnętrznym napięciu i w ciągłym ruchu próbują ocalić z katastrofy czasu historię, która nie może nigdy być zapomniana.

Dramat Żydów polskich był opowiedziany w kinie i w literaturze wiele razy. Pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl to wstrząsający film Romana Polańskiego „Pianista”.
„Król Kier znów na wylocie” jest natomiast spektaklem z elementami głęboko teatralnymi; z pustą przestrzenią i kilkoma przedmiotami koncentruje się na intensywności gry aktorskiej, a całość opiera się na ścieżce dźwiękowej (w tym przypadku prawie filmowej), która obecna jest niemal cały czas.
W teatrze zachodnim czasy poprzedzające nazistowskie holokaust były szkicowane w trzydziestu mistrzowskich pociągnięciach Bertolta Brechta w jego mozaice horrorów zatytułowanej Strach i nędza III Rzeszy. Można by powiedzieć, że „Król Kier znów na wylocie” jest anegdotą, która przedłuża się w czasie, tak jakby jeden ze skeczy Brechta rozwijał się do ostatnich konsekwencji.
Dlatego spektakl Polaków nie jest fragmentem ani epizodem, przeciwnie, jest wielkim freskiem, który opowiada wieloletnią historię z dużymi skokami chronologicznymi, z wielopoziomową narracją i z około dwudziestoma postaciami granymi przez czterech bezbłędnych aktorów.
(…)
Sandro Romero Rey

Strategia przetrwania.

Didaskalia, nr. 90. Kwiecień 2009.

Nowy spektakl Studium Teatralnego jest zadziwiająco odmienny od poprzednich prac Piotra Borowskiego i jego zespołu. Pierwsza, uderzająca przemiana: tym razem słowo, a dokładniej – opowieść- staje się dominująca materią przedstawienia. Dynamiczne fizyczne akcje sceniczne poszczególnych aktorów zostają wyciszone, stłumione. Powstaje nieco inne aktorstwo niż to, do którego przyzwyczaiło nas Studium (pochwałę rzemiosła wypada wygłosić już na początku), nakierowane na teatr z gruntu literacki.

Przedstawienie to otwiera, jak się wydaje, nowy rozdział w twórczości Studium Teatralnego. Epicka historia, opowiadana i porzucana, odgrywana, komentowana, stanowi budulec spektaklu. Wyciszone zostało natomiast to, co do tej pory było rdzeniem pracy Studium: budowanie bardzo dynamicznych akcji fizycznych, opartych na przekraczających racjonalność, codzienność zachowaniach. Wszystko przepełnione było wtedy chęcią wzlotu. Teraz akcje ujęte zostają w prawie realistyczną strukturę, budując prawdopodobne zachowania postaci. Tylko wyjątkowo, jakby zwolnieni z uwięzi, aktorzy zrywają się do szaleńczej gonitwy, wyostrzają gesty, wybuchają ekspresją.
To trochę tak, jakby dawna estetyka przedstawień Studium Teatralnego została wtłoczona w realistyczny styl. Jednak ta dawna technika ciągle wyłania się z głębi, przekracza konwencje, kryje coś więcej, ogromny naddatek energii. I to bardzo fascynuje. W głębi aktorstwa istnieje bardzo żarliwy, żywy splot energii. Wszystko toczy się zwyczajnie, ale wewnętrzne rozedrganie aktorów stwarza wrażenie, że wciąż tłumiony impuls wywoła w końcu wybuch.
Po raz pierwszy w Studium Teatralnym nastąpiło też tak silne wychylenie ku jednostce. Poprzednie przedstawienia – Miasto, Północ, Człowiek i następne przedstawiały w istocie los wspólny. Nawet, gdy miały indywidualnych bohaterów – zmierzały ku uogólnieniu, mitom. Teraz nastąpiło zejście ku jednostce, nawet więcej, ku próbie racjonalizacji losów, bez otwierania ich w przestrzeń mitu, transcendencji. Być może właśnie dzięki temu spektakl uzyskał taką precyzję wyrazu.
(…)
Tadeusz Kornaś.

Przydatne Linki:

Studium Teatralne – Król Kier znów na wylocie
O Studium Teatralnym na culture.pl
O Studium na kulturalnie.waw.pl


Król Kier znów na wylocie


Zostaw Wiadomość